Pokazywanie postów oznaczonych etykietą z życia wzięte. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą z życia wzięte. Pokaż wszystkie posty

12 lipca 2016

[Letni czas relaksu] ... zpoziomowało ...

 ... nie miałam i nie mam na nic siły tylko leżę i podziwiam niebo, raz burzowe raz pięknie niebieskie. W czasie w burzy upajałam się odgłosem deszczu i cudownym zapachem - tyle mojego dnia dzisiejszego (nie czuję ze rymuję).
Czytam sobie bardzo życiową książkę Magdaleny Witkiewicz - polecam:

zdjęcie pochodzi ze strony www.lubimyczytac.pl

mój dzisiejszy dzień


trzymajcie kciuki żeby to była jednodniowa niedyspozycja tylko :(
M.

11 lipca 2016

[Letni czas relaksu] ... burza ...

... dzisiaj od rana zanosiło się na burzę, a nie wiem czy już o tym tutaj pisałam moją ulubioną stroną w okresie wiosenno - letnim jest strona z mapą burz. W dodatku w piękny bo tęczowy sposób pokazuje drogę burz wszelakich w Europie. 



Wieczorem przez moje miasto przetoczyły się przynajmniej dwie i było zacnie - ja lubię burze, zwłaszcza jak jestem bezpiecznie w domu :)

Dzisiaj skończyłam główny element rękawa z haftem ludowym - jutro mankiet trzaskam. Zdjęcia nie pokażę bo jakieś w plamy wyszło a poza tym widzieliście wczoraj - to to samo tylko ciut więcej.

Zabrałam się też za przewinięcie mojej włóczki. W zamiarach były 4 motki w dwóch kolorach - czarnym i śliwkowym. Ale odkryłam! - też tak macie, że zapominacie co skitrałyście w swoich pudłach, szufladach i innych pojemnikach? Ja tak mam cyklicznie z różnymi rzeczami robótkowymi hihi. Odkryłam zaczęty wieki temu szal (pisałam o nim pod koniec 2012 roku omg) i stanowczo nie podobał mi się już, więc go sprułam i zrobię inny szal z niego :) mam nadzieję, że zejdzie mniej niż 4 lata. 
Znalazłam też jeden motek włóczki nie wiedzieć na co i po co kupionej ... tak tak to trzeba chyba już leczyć. Podobnie mam z koralikami, napalę się na jakiś projekt jak szczerbaty na suchary, nakupię to tego projektu niezbędnych materiałów, odłożę na moment do szuflady, moment dziwnym trafem trwa od kilku miesięcy do kilku lat, i już zapominam o co chodziło i po co te koraliki czy inne takie kupiłam.

Z czarnej i śliwkowej mam nadzieję że powstaną dwa Parisy bo ja tylko tego typu wdzianka umiem robić przecież. Choć nie powiem mam chrapkę na projekt, który niedawno pokazywała Makneta na swoim blogu
ku pamięci wstawię jeszcze linki do innych blogów na których jest ten projekt: tu i tu. Także z czrnego na pewno Paris a ze śliwkowego może kokon :)



Za przewijarkę i matowidło dziękuję Kasi. I tak sobie kręcąc korbką myślałam, że faceci to już nawet do trzymania włóczki przy przewijaniu nie są potrzebni bo jest taki wynalazek jak matowidło ... co za świat. Dobrze, że w kilku życiowych funkcjach, np: robienie śniadania i odkurzanie mój jest mi potrzebny hihi.




M.

10 lipca 2016

[Letni czas relaksu] ... abdejt ...

... kurcze ciężko jest pisać codziennie o tym samym właściwie - mam na myśli te same prace nad którymi się pracuje. Na szczęście ja mam zaległych do pokazania prac od metra więc nie będzie tak źle. 

Ale dzisiaj postępy z dwóch tematów. Mozaika - przez tydzień zrobiłam tyle co w ubiegłym roku przez miesiąc. Tak, tak powtórzę się - grunt do dobre narzędzia. Mam już tyle:


Wyklejam do góry nogami, ponieważ bardzo chciałam aby obraz wyłaniał się od góry a nie od dołu. Jeszcze dwa dni a myślę że zbliżę się bardzo do połowy obrazka z czego jestem mega zadowolona.

W ciągu tygodnia zrobiłam tyle:


Faluje się od zgięć, mam nadzieję że po skończeniu, kiedy przycisnę obrazek książkami to się wyprostuje.

Haftu też przybyło - myślę że jutro skończę tą cześć rękawa.


Ale najważniejszą dzisiejszą robótką ręczną było sushi, które za sprawą mojej szwagierki zaczęłam kilka miesięcy temu robić sama w domu i wsiąkłam. Bo robię takie jak mi najbardziej smakuje, za cenę jednej porcji w knajpe wychodzi mi praktycznie na dwa posiłki dla dwóch osób, które najadają się po korek.


A ostatnio najbardziej lubię jeść sushi niepokrojone, takie rulony :)



M.

9 lipca 2016

[Letni czas relaksu] ... ludzie ...

... ludzie w naszym otoczeniu ... czasami ładuje się przy nich akumulatory, czasami niestety wręcz przeciwnie. Na szczęście mamy grupę maniaczek robótkowych, w której przeważnie ładuję się na maksa, a czasami staram się nawet na zapas :). Obcowanie z tak samo zakręconymi osobami jest super.

Dzisiaj na spotkaniu dominował temat ośmiorniczek dla wcześniaków. Do akcji przyłączyła się zacna część naszego grona i dzielnie czy to na szydełku czy na drutach produkowane są kolorowe stworki, po to żeby maluszki w inkubatorach nie musiały trzymać rurek aparatury tylko żeby mogły się przytulać do czegoś fajniejszego. Akcja świetna, choć o dziwo mnie działaczkę społeczną, tym razem nie ciągnie do szydełka. Ale jestem sercem i duchem z wszystkimi dziergającymi!

Ja dzisiaj dalej tajny projekt krzyżykuję. Wprawdzie stracił z deka na swojej tajności, bo dziewczyny siłą i poprzez wymyślne tortury wymusiły na mnie zdradę do czego te rękawy będą. 

ilość przed spotkaniem

Mam już 3/4 pierwszej części jednego rękawa. W zamyśle artysty miało być migaczem ... tak właśnie myślą Ci którzy nie mają pojęcia o niektórych technikach :)

zaczyna przyrastać
Na drugim planie zdjęcia (nie mogłam się powstrzymać) zabytkowe opakowanie szydełek prosto z Mińska sprzed kilkudziesięciu lat - cymesik kolekcjonerski pewnie za jeszcze kilkadziesiąt lat będzie. 
Na ostatnim planie wspomniane ośmiorniczki i materiał na nie.

M.

8 lipca 2016

[Letni czas relaksu] ... tęsknię bardzo ...

... za morzem tęsknię :( nie byłam już nad nim dwa lata. A że dzisiaj nadszedł ten dzień kiedy obiecałam sobie zacząć porządkować katalog ze zdjęciami wszelakimi od 2013 roku to i mi się to może przypomniało i łezka mi się w oku zakręciła. No cóż nie tym razem niestety.

Abdejtując sytuację mozaikową powiem, że idzie bardzo dobrze (zdjęcia niebawem).

a tu ku pamięci kilka zdjęć znad morza z 2014 roku ... jak ten czas szybko płynie ... normalnie hasło roku będzie, a na pewno hasło wakacji.







M.

3 października 2015

... najbardziej lubię kolor tęczowy ...

... i pod tym kątem spędziłam dzisiejszy poranek - tworząc tęcze na płóciennych torbach :)

Pierwsza, która powstała:



druga na samym dole w nagrodę za wytrwałość w czytaniu :)


Kasia tchnęła we mnie chęci wzięcia udziału w projekcie "50 faktów o mnie", wprawdzie spotkałam się z tym ekshibicjonizmem już wcześniej na youtubie, ale jakoś wpis Kasi  dał kopa do zastanowienia się nad tym, co w 50 punktach chcę Wam o sobie powiedzieć. No i powiem, nie było łatwo. Poznajcie mnie więc lepiej :)


1. Bardzo lubię, kiedy mój mąż jest kogutem domowym.

2. Wraz z mężem kolekcjonujemy magnesy na lodówkę (które wiszą na kuchennej ścianie), przywożą je nam z różnych zakątków świata znajomi i nieznajomi.

3. Uwielbiam arbuzy, takie bardzo czerwone, słodziutkie. Niestety w tym sezonie nie udało mi się takiego dorwać.

4. Mąż twierdzi, że jak już coś ugotuję to jest boskie - i rzeczywiście najczęściej jak już coś zaczynam kombinować to wychodzi, choć nie lubię gotować.

5. Kolorowanki dla dorosłych to najmłodsza miłostka. Najbardziej lubię kolorować cienkopisami.

6. Tort od Kryszenia z kakaowymi spodami, jedzony bez krojenia łyżką to to co tygryski lubią najbardziej.

7. Nie lubię składać prania.

8. Nie toleruję homofobii.

9. Nie lubię czytać poradników.

10. Kiedyś fascynowało mnie Feng Shui i grafologia.

11. Kiedy zaczyna się robić chłodniej najważniejszy jest dla mnie szalik, najlepiej w wersji kominowej.

12. Nie gram w gry komputerowe.

13. Nigdy się nie nudzę (nie mówię tu o nudnych szkoleniach czy imprezach gdzie nie mogę robótkować).

14. Uwielbiam sushi.

15. Przez prawie całe studia byłam wizażystką.

16. Nienawidzę skakać i biegać wrrr.

17. Boję się zimna.

18. Bardzo lubię fotografować zachody słońca.

19. Najwięcej butów jakie posiadam i uwielbiam (i jest ich ciągle za mało) to gumowe buty Crocsy.

20. Lubię swoją pracę - czyli pracę z młodymi ludźmi.

21. Chciałabym nauczyć się szyć sobie ubrania ... tylko potrzebuję dodatkowych godzin w dobie.

22. Bywam złośliwa.

23. Uwielbiam być nad morzem o różnych porach roku.

24. Napisałam z kumpelą dwa podręczniki do szkoły średniej ... czy już jestem pisarką ;) hihi?

25. Wielu obecnych znajomych poznałam dzięki robótkom ręcznym.

26. Nie znoszę języka niemieckiego, to konsekwencja spotkania na swojej drodze "trudnego nauczyciela" tego narzecza.

27.  Marzę o tym, żeby zwiedzić USA i Australię.

28. Jestem uzależniona od czarnej, cienkiej herbaty z cukrem.

29. Wolę pisać niż telefonować do kogoś.

30. Wiele razy oglądałam Dirty Dancing i myślę że to jeszcze nie jest koniec.

31. Zdarza mi się, że płaczę oglądając film lub czytając książkę. Spektakularna powódź łzowa odbyła się dawno temu, w środku nocy przy lekturze " Jeźdźca miedzianego".

32. Wiele razy podchodziłam do prowadzenia papierowego planera - do tej pory odniosłam same klęski w tej materii.

33. Haft krzyżykowy to moja pierwsza robótkowa miłość.

34. Bardzo lubię gadżety papiernicze, wszelkie cienkopisy, ładne długopisy, notesy, karteczki, zakładki, taśmy ... ehh - oczywiście nie są mi za mocno potrzebne ale zawsze fajnie mieć.

35. Od wielu miesięcy częściej oglądam youtuba niż tv.

36. Nie czytam dwa razy tej samej książki.

37. Bardzo lubię polskie pisarki.

38. Nienawidzę rajstop - dobrze że są pończochy.

39. Regularny makijaż, zawsze pomalowane paznokcie, używanie codziennie kolorowej pomadki - to efekty postanowień noworocznych w kolejnych latach. O dziwo zrealizowane.

40. Nienawidzę rano wstawać.

41. Uwielbiam prowadzić mój samochód.

42. Myszka Miki i Mini to bohaterowie, których bardzo lubię na ubraniach i gadżetach.

43. Uwielbiam wszystko co tęczowe.

44. Mam braki w edukacji historycznej i wstydzę się tego.

45. Nie przeczytałam prawie żadnej lektury w szkole średniej.

46. Nienawidzę tłustego, nawet z polędwicy odkrajam brzegi, a flaczki czy ozorek to coś obrzydliwego.

47. Bardzo lubię nowinki kosmetyczne - zwłaszcza w kolorówce.

48. Lubię lotniska i latanie samolotem.

49. Piję mleko z kawą a nie kawę z mlekiem ;), słodką oczywiście.

50. Uwielbiam frezje i konwalie.


TADAM!! Koniec.

nie mogłam się zdecydować na ujęcie więc dwa różne tej samej torby

Który z powyższych punktów zaskoczył Was najbardziej?


buziaki


M.

30 czerwca 2013

... wygrane ...

Ostatnie tygodnie oprócz tego, że były bardzo dla mnie ciężkie, bo czasami bywało tak że w połowie schodów do mojej pracowni miałam ochotę usiąść i ryczeń z niemocy i braku sił na cokolwiek. Ale były to też tygodnie, kiedy zdarzyły się magiczne dla mnie rzeczy. Aż nie wiem od czego zacząć :)

Może od tego co dało mi największą radość, ponieważ najpierw ściągnęło ze mnie potężny, niezrozumiały dla mnie stres i nieopnowane zachowania mojego ciała w obliczu stresu, które mnie przerażały. Zdałam wreszcie prawo jazdy. I moja radość z tego powodu jest wielka!!!


Pamiętacie dawno dawno temu w okolicach września pisałam o mereżce do konkursowej sukni Modrzejewskiej.


Otóż chcę się Wam pochwalić i wyrazić moją wielką dumę - Paweł zajął drugie miejsce w konkursie na rekonstrukcję sukni Heleny Modrzejewskiej. Więcej informacji znajdziecie u Pawła na fejsie tutaj. Tu oczywiście pokażę również fotki wykonane, na gali rozdania nagród w Pałacu Wilanowskim, na wystawę do obejrzenia na miejscu w Wilanowie serdecznie zapraszam - bo warto zobaczyć na żywo.






Warto zwrócić uwagę, że cały rekonstruowany strój składał się z kilku części z bielizny, która w tamtym okresie była dosyć obszerna - pantalony, koszulka oraz gorset (to wszystko Paweł też musiał uszyć), oraz sama sukienka, a dokładnie garsonka (chyba) bo składająca się z góry z kołnierzem i pelerynką wykonaną techniką koronki klockowej oraz spódnica, która na dole ma kilkanaście metrów taśmy mereżkowej (taśma ta oczywiście w górze stroju w wielu miejscach również jest zastosowana). Niesamowita rzecz!!

Jakiś czas temu wzięłam udział w konkursie organizowanym przez sklep makatka.pl na pracę patchworkową. A dowiedziałam się o nim z bloga Agnieszki. Szczerze powiedziawszy nie liczyłam na wiele, bo jakoś samoocena się gdzieś chyba zapodziała, ale kiedy dowiedziałam się że moja narzuta zajęła pierwsze miejsce podbudowałam się megastycznie (tak tak wiem że nie ma takiego słowa). Mowa tu o narzucie, którą pokazywałam tutaj. W momencie dotarcia do mnie informacji o wygranej nawet nie pamiętałam jakie są nagrody (bo zupełnie nie nastawiałam się na nie trlalalala). Ale w ciągu tygodnia przyszło ogromne pudło


w którym były takie oto cuda







Mam już kilka planów zwłaszcza na ten duży zestaw materiałów - powstanie z nich narzuta dla mojej kochanej Sylwusi - siostry. Druga na razie się nie upomina uf uf (jak znam życie do momentu kiedy to przeczyta :))

I na koniec zaskoczenie bo napisała do mnie redakcja lubimyczytac.pl z propozycją przysłania mi przez wydawnictwo Znak, trzeciej części trylogii Anny Ficner - Ogonowskiej "Zgoda na szczęście". O pierwszej części pisałam tutaj (dzisiaj linkowy post :)). Czytam zawzięcie i mam banana na twarzy, że takie rzeczy przychodzą do mnie, bez proszenia zakładania specjalnych recenzenckich blogów.

tak wygląda książka wysyłana przed sprzedażą


Zaczynam wakacje (dosyć długie) więc jednym z moich pierwszych urlopowych postanowień jest ... tak, tak pisanie regularnie bloga, bo pomysłów na posty bardzo dużo.

Cieszę się że jesteście.
M.

28 czerwca 2013

... Bloglovin uwaga ...

Ważna rzecz o której nie wiedziałam wcześniej - a mianowicie korzystając z bloglovina a dokładnie przechodzić z niego do kolejnych blogów na liście trzeba zrobić następującą rzecz aby nasze komentarze znalazły się na BLOGERZE a nie na bloglovinie:

  

Należy skasować krzyżykiem po prawej stronie pasek bloglovinu (czyli jakby nakładkę), aby komentarze zostawały na blogu a nie gdzieś indziej. Przynajmniej mi na tym bardzo zależy, żeby słowa od Was do mnie szły na bloga a nie gdzieś w eter.

Dzięki Joli jeszcze jeden sposób na zupełne zlikwidowanie tej ramki:
Na swoim koncie Bloglovina: Settings -> na samym dole pod 'Other' zmieniamy opcję za The Bloglovin' frame na: "I don't want the frame" -> Save settings

Mam nadzieję że pomogłam :)

M.

27 czerwca 2013

... zabierają nam ...

Być może już wiecie - ale przypomnieć nie zaszkodzi. Od pierwszego lipca nie będzie działała usługa na blogerze dotycząca obserwowania blogów, a tym samym będąc w panelu sterowania nie będzie nam się wyświetlała lista nowych postów z naszych ulubionych blogów. Oczywiście jak każda taka zmiana są plusy dodatnie i plusy ujemne takiej sytuacji. 
Plusy ujemne to to, że trzeba będzie się uczyć korzystać z czegoś innego.
Plusy dodatnie to to, że będzie można wreszcie obserwować więcej niż 300 blogów i nie kombinować jak zrobić, żeby jednak tych obserwowanych było więcej :)

Ja testuję właśnie dwa zastępcze cosie:
BLOGLOVIN http://www.bloglovin.com/, który na razie bardziej mi podchodzi, rejestracja i importowanie obserwowanych blogów ze swojego czytnika obecnego (który ma zniknąć 1 lipca) jest bardzo prosta i intuicyjna.
FEEDLY http://cloud.feedly.com/#latest też dosyć szybko można sobie założyć tam konto i ściągnąć obserwowane z czytnika.

Jeśli będziecie mieli takie, życzenie możecie za subskrybować mój blog poprzez przyciśnięcie tego dużego błękitno - białego przycisku po prawej stronie na górze.

p.s. już niedługo wracam do regularności :)


M.

25 maja 2013

... letnia tęcza ...


Tajemnicą nie jest że opanowała mnie nieuleczalna choroba koralikomanią zwana. Niestety ostatnio na nic ambitniejszego nie miałam siły i czasu więc postanowiłam jakoś sprytnie wybrnąć z sytuacji i zaplanowałam sobie stworzenie kolekcji kilkunastu cienkich bransoletek w różnych - tęczowych oczywiście - kolorach tak, aby można było je miksować do woli.


Żeby nawlekanie nie było czasochłonne (bo tego brak) postanowiłam że będą to jednokolorowe bransoletki przekładane przez nadgarstek bez zapięć. Bo zapięć jakoś nie lubię, bo jakoś mi przeszkadzają w użytkowaniu.
Żeby nie bawić się zbytnio z zszywaniem ich (bo wiecie czas i chęci brak) każda bransoletka ma mini obrączkę wyplecioną peyotem i przyszytą tak żeby maskowała zszycie.


Na ostatnim koralikowym spotkaniu zauroczyła mnie piękna kombinacja matowego złota z czernią. Postanowiłam też mieć taką koniecznie, narysowałam więc sobie wzór i wyplotłam i mam :) muszę tylko jeszcze wypejotować maskowanie.



Tu jeszcze wariacje na temat fotografowania koralików.



A na koniec chciałam pochwalić swojego meżusia, który skończył połówkę naszych wielgachnych puzzli - 4500 sztuk a dokładnie 4495 bo pięć kawałków zaginęło w akcji tworzenia przez te prawie trzy lata. Obecnie rozpoczął batalię z kolejną połówką ... dobrze że zazwyczaj są tylko dwie :)


Podjęłam już decyzję odnośnie krzyżyków. Następny wpis będzie o tym :)
M.