9 maja 2017

... zazwyczaj nie bawię się ...

... w sale czy inne takie zabawy krzyżykowe, ale jakoś tak trafiło do mnie w odpowiednim momencie i się zachciało.
Zabawę organizuje Agnieszka na podstawie przez nią stworzonego wzoru, więc tym bardziej mnie to zmotywowało. Poza tym stylistyka obrazka z deka komiksowa również była tu zachętą.

Dołączyłam się jakoś w ostatniej chwili i niestety z poślizgiem wykonałam zadanie ( i mam nadzieję, że Aga przymknie na to oko i dostanę dalszą część wzoru). Obrazek jest długi i wąski - u mnie będzie miał lekko ponad 50 cm długości i jakieś 10 cm szerokości, ponieważ wyszywam na ... no właśnie, bo dlaczego miałoby być łatwo w życiu ja się pytam. Wyszywam na płótnie Zweigart 40ct Newcastle Linen Flax. Jedyny materiał jaki miałam w kolorze innym niż biały (a ze względu na dużo białych elementów w obrazku biały materiał nie wchodził w grę).

No i cóż krzyżyki jak krzyżyki - da się wyszywać dwie nitki na dwie nitki, jedną nicią muliny ale już kontury ... o matulu, Agnieszka zapewne nie rozważyła wariatek mojego pokroju które będą musiały robić milimetrowe albo półmilimetrowe kreseczunie żeby jako tako dorównać do schematu. Także nie ma łatwo ale jest pięknie moim zdaniem nieskromnym.

Oczywiście jak to zwykle bywa sam krzyżyk nie wygląda praktycznie wcale:

 Tu zdjęcia z nożyczkami, wszystkim znanymi, żeby pokazać rozmiar obrazka, a tym samym maleńkość krzyżyków.



ale już z konturami nie ma na co narzekać myślę:


W związku z wielkością krzyżyków wiele backstitchy jest autorska, czyli wyszywana, jak się uda aby mniej więcej złapać to co autorka miała na myśli.



M.

30 października 2016

... modne koraliki ...

... a raczej modowe powinnam napisać, ponieważ dzisiaj o jednym z największych wyzwań, które postawił przede mną Przemek. A ja jak to ja poprzeczkę wywindowałam również nieźle, bo postanowiłam zrealizować jedną swoją wizję artystyczną z zastosowaniem właśnie czarnych koralików różnej maści.
A działo się to dobre ponad rok temu, natomiast sam pokaz odbył się mniej więcej o tej samej porze ubiegłej jesieni.

efekt końcowy. zdjęcie pochodzi ze strony http://wear-live-style.com/2016/04/01/lookbook-by-guryn-2/

Na początku była inspiracja pochodząca z pinteresta - jedna z grafik do kolorowania:

źródło: www.pinterest.com

Zostało tylko przenieść wizję na materiał co zajęło w sumie pół wakacji (dobrze, że miałam wolne i mogłam namiętnie przyszywać te koraliki), no i światło było niezłe jak na lato przystało. Ponieważ wyszywanie czarnymi na czarnym, w dodatku z błyskiem nie jest najłatwiejszą czynnością na świecie.





Na początku dało się wyszywać z pomocą tamborka, co ułatwiało i przyspieszało bardzo pracę. Niestety z biegiem czasu i zakoralikowania przestrzeni, przestało się dać naciągać materiał na kółko :(. Nikt nie obiecywał, że będzie łatwo.


Tu mała niespodzianka dla projektanta, jego logo w kaboszonie zatopione. Taki miałam gest a co.





Pola wypełniałam, wymyślając je na bieżąco. Co w danym momencie gdzieś tam w głowie się pojawiało.



Jak widać koraliki przeróżne zarówno jeśli chodzi o wykończenie, kształt jak i wielkość. W sumie poszło ich setki :)









Tu poniżej nawet coś w stylu pająka na pajęczynie się pojawiło :)



Użyłam wszystkich rodzajów koralików czarnych, które tylko były wtedy dostępne zarówno u Jolinki jak i w sieci.



Szalałam też z przestrzennością, nie bojąc się wystających elementów.


Pod koniec haft prezentował się tak:




zdjęcie jest własnością http://wear-live-style.com/2016/04/01/lookbook-by-guryn-2/

M.

23 sierpnia 2016

[Letni czas relaksu] ... inwazja literek ...


 ... zostałam zaatakowana przez obce moce ... a może one nie były tak obce, bo w sumie to były potrzeby uszycia czegoś na szybko (a potrzeby własne obce nie są co?), ale żeby było fajne, niezupełnie standardowe :)
 Kilka ogólnych informacji na początek - literki są po jednej stronie kolorowe po drugiej jednolite - zastosowałam pasujące solidy. Użyłam dwóch czcionek, które jak do tej pory najbardziej mi się podobają:

Cooper Black

 Grilled Chees


W kolejności chronologicznej najpierw były literki Tysi, wspólnie z nią dobierałyśmy materiał do każdej literki. Niestety najczęściej musiałam sztukować szmatki bo po narzucie nie zostało ich zbyt wiele.


 i kilka zbliżeń:






 Kolejna do literek niespodzianek była mała Hania, córka mojej absolwentki - pozdrawiam Asię :)




I ostatnie - bardziej męskie, z trumiennego* materiału w moim ulubionym kolorze - tęczowym :)




* słownik patchorkującej - materiał trumienny - materiał cudowny, cenny, rzadko występujący w przyrodzie, który osoba szyjąca najchętniej zabrałaby do trumny ;) 

M.