
W sobotę odbył się zjazd czarownic pozytywnie zakręconych w różne strony (czarownicy byli jedynie gośćmi tym razem). No i powiem Wam, że kurde jakby ktoś w tajemny sposób czas wessał, nie obejrzałam się kiedy dziewczyny zaczęły się zbierać do wyjścia czyli zaczynał się koniec spotkania. I takie moje zdziwienie, że jak to przecież ja jeszcze nie obejrzałam, nie pogadałam … . I mam taką refleksję, że w moim przypadku bycie współorganizatorem jest równoznaczne z innymi strefami świadomości i nie jest możliwe skorzystanie na spokojnie i aktywnie z ludzi, którzy przychodzą i z rzeczy, które się pojawiają. No ale jeszcze z 3 spotkania i się ogarnę w emocjach organizatorskich i zacznę korzystać hi hi.
Niesamowicie cieszę się, że spotkanie właściwie prawie ogólnopolskie było (no dobra ogólno-pół-polskie) bo przyjechały dziewczyny z Warszawy (Ania, Agnieszka, Eliza, Monika z córką Anią) była też Ewa z Ełku. Dopisały oczywiście Białostoczanki i mieszkanki okolic … ach było super. Kurcze ja nadal nie mogę ochłonąć i tak naprawdę zebrać myśli, żeby jakoś to spotkanie konstruktywnie opisać. Jedno jest pewne – tak jak już dziewczyny na swoich blogach wspominały – po takim spotkaniu ręce same się rwą do robótek i znowu człowiek ma masę pomysłów i pragnień, a co jedno to lepsze : ) – tylko skąd na to czasu.
W każdym razie zaczynamy planować następne spotkanie – może wiosenne.
Niespodziewanym gościem był Grzegorz – twórca wzoru krzyżykowego obrazu „Bitwa pod Grunwaldem”, zapowiedział, że z dużym prawdopodobieństwem obraz ten będzie gościł w Białymstoku na przełomie stycznia i lutego – więc jeśli pokaz obrazu dojdzie do skutku będzie to dobry pretekst do kolejnego zlotu, może ciut w innym charakterze – ale zawsze to możliwość spotkania.
Osoby żądne większej ilości relacji zapraszam do: Naili, Krzysi, Aploch, Aty i Meli, Jolinki, Yenulki.
A tutaj galerie zdjęć: moje i Naili.
M.














































