W sytuacji kiedy ma się kumpelę ze sklepem pełnym koralików na podorędziu, to koralikowanie samo z siebie wchodzi w krew i człowiek tylko szuka, co by nowego można było poczynić. I tak powstają u mnie na warsztacie przede wszystkim bransoletki w dużych ilościach. Sklep Jolinki (tutaj) jest oczywiście w internetach, więc i Wy możecie nabywać i uzależniać się od koralików :).
Cofnę się do uroczego czasu wakacji, kiedy to spędziłam ponad miesiąc u siostry w UK. Oczywiście zabrałam wtedy wiele różnych robótek bo i druty i krzyżyki i koraliki (bo któż to może wiedzieć co się człowiekowi zamani robić w ciągu miesięcznego wyjazdu). Ale najczęściej jednak koralikowałam – z prostego powodu – siostra kochana nie mogła się zdecydować jakie kolory lubi najbardziej i robiłam jej bransoletki we wszystkich kolorach jakie akurat zabrałam ze sobą, żeby tak z przytupem i kolorowo było.
I tak nawlekałam i szydełkowałam, robótki powstawały w ogrodzie, w łóżku, w samochodzie – gdzie się dało, a że były to najprostsze sznury to jakoś szło.
Aby można było szydełkować w czasie drogi, lub po prostu nawlekać kiedy na nic innego nie ma się siły, wymyśliłam że będę nawlekać poszczególne kolory i koraliki na odpowiednio długiej nitce nawijałam na książki, które akurat były na podorędziu. I tu pytanie – kto pamięta tą serię książek z czasów dzieciństwa?? Moja mama je intensywnie kolekcjonowała, a my dzieci jakoś niezbyt często do nich zaglądaliśmy. Stanowiły na pewno element wystrój mojego mieszkania z dzieciństwa, teraz przeniosły się do Anglii.
Zrobiłam w sumie kilkanaście bransoletek dla siostry oraz dwie dla chłopaków. Bo jak się napatrzyli co wyprawiam przez cały miesiąc też chcieli mieć. Kubek więc dostał żółto-czarną według schematu nawlekania przez niego wymyślonego.
Dawid dostał bransoletkę turkusową z elementami barw białostockiej drużyny piłki nożnej (bo jest jej wielkim fanem).
Następne w kolejności były bransoletki plecione igłą, uczyłyśmy się którejś niedzieli z dziewczynami tego właśnie wzoru. Nie wiem jak Wy, ale ja często nie ogarniam koralikowych wzorów graficznych, ktoś musi mi pokazać co i jak. Na takim właśnie spotkaniu opanowałam bardzo ładny wizualnie splot, z którego powstało już kilka bransoletek i jeszcze pewnie kilka powstanie.
Dzisiaj pokażę czarno fioletową:
Do wykonania takiej bransoletki potrzebne są trzy rodzaje koralików: superduo, 8 toho i 11 toho.
Ostatnią moją miłością koralikową jest szydełkowy turek. Zawsze myślałam, że jest to takie skomplikowane, że nie dla mnie. A okazało się, po bliższym przyjrzeniu się, że turek jest banalnie prosty a w dodatku szybki strasznie i pierwszego wieczoru, kiedy się go nauczyłam trzasnęłam od razy 4 sztuki. Kilka jest jeszcze niewykończonych, ale już chce je pokazać.
Do zrobienia tych bransoletek używałam koralików fire polish 04 oraz 11 toho
CIESZĘ SIĘ, ŻE JESTEŚCIE ZE MNĄ :)
M.




























































