20 lipca 2012

... bo polskie ...

Nie jestem odosobniona w dorzucaniu zgryźliwych komentarzy w stylu "oto Polska właśnie". Jednak dzisiaj będzie zupełnie z innej perspektywy bo chwalebnie i książkowo (co to za słowo chwalebnie?? - ale jakoś mi pasowało).
Muszę się Wam przyznać, stali goście tego miejsca to pewnie wiedzą - uwielbiam czytać polskich autorów, a autorki szczególnie. Michalak, Szwaja, Kalicińska, Kosin, Tyl, Stec, Witkiewicz i jeszcze kilka innych to Pisarki, które dają mi to czego od książki wymagam - dają mi przyjemność, radość, mądrość, odprężenie, oderwanie ...
Ostatni na tapecie oczywiście oprócz Tej Michalak, Renata Kosin i Aleksandra Tyl.
Renatę Kosin poznałam osobiście w zupełnie nieksiążkowym otoczeniu, a mianowicie poznałyśmy się biegając półnago po pomieszczeniu, ponieważ Renata i jej mama Danusia (pani Danusiu tęsknię!!) to moje pierwsze brafitterki. Nie muszę już chyba dzisiaj nikomu mówić, że dobrze dobrany stanik to niezbędnik każdej kobiety. Moje zaskoczenie było duże, kiedy dotarło do mnie, że Renata napisała książkę. Już z czystej sympatii do Niej sięgnęłabym po jej książkę, ale zajawki pojawiające się w sieci przyciągnęły jak silny magnes. I tak nie zważając na ustawioną wcześniej kolejkę zasiadłam do "Mimo wszystko Wiktoria".
źródło: www.lubimyczytac.pl
Nie będę pisała tutaj streszczenia, bo już masę osób przede mną to zrobiły, jednak muszę wspomnieć, że to kawał dobrej polskiej literatury, takiej jak lubię. Nie przerysowanej, osadzonej w rzeczywistości, z elementami humoru i tematami dającymi do myślenia, a przede wszystkim z robótkami ręcznymi!! Tak właśnie jedna z głównych bohaterek prowadzi działalność jaką ja zamierzam prowadzić jak tylko wygram w totka - czyli sklep z przydasiami robótkowymi + miejsce na swobodne i spontaniczne i zorganizowane spotkania robótkowe, czyli fotele dobra kawusia i święty spokój. Ohh jak ja o tym marzę (zaraz po założeniu wymarzonego liceum ale o tym może kiedy indziej). Co mi się jeszcze podobało w książce - podobali mi się faceci. Ale nie dlatego że byli przystojni (bo nawet nie pamiętam jak wyglądali), podobali mi się bo byli dobrzy dla swoich kobiet, a jak nie dla swoich to byli dobrzy dla kobiet po prostu.

Z książkami Aleksandry Tyl zetknęłam się dzięki Sabinie (która zgodziła się świadczyć usługi mojej prywatnej wypożyczalni książek, mieszkając na drugim krańcu Polski - dziękuję Ci bardzo), która ma bardzo podobny do mojego gust czytelniczy, i dzięki której dowiaduję się o wielu ciekawych i wartych przeczytania pozycjach. Ale wracając do książki "Szczęście pachnie bzem", to kontynuacja losów bohaterów "Alei bzów".
źródło: www.lubimyczytac.pl
I znowu bez streszczeń, chciałam powiedzieć tylko o jednym z aspektów poruszonych przez autorkę - aspektów iście kobiecych, a mianowicie kręcenia sobie filmów. Kręceniem filmów nazywam stan umysłu kobiety (bo faceci zazwyczaj nie są aż tak skomplikowani emocjonalnie), kiedy na podstawie pojedynczych sytuacji, wydarzeń jesteśmy w stanie dośpiewać sobie całą historię - nakręcić film o tym jak "na pewno" było, co ktoś "miał na myśli" i "jak się dalej potoczą sprawy". Zamiast zapytać, pogadać i wyjaśnić. Wszystko to piszę ze swojego doświadczenia i wiem że to wcale nie jest takie proste i nie jest często łatwo odezwać się, zagadać wyjaśnić ale wiem, że to w perspektywie wychodzi na lepsze.
Wspomniana wyżej książka jest dowodem na to do czego dochodziłam latami. Poza tym jest fajnie poprowadzoną historią, przy której i łzy i uśmiech i złość i zrozumienie się pojawiały. Także zachęcam najpierw do przeczytania Alei a potem Szczęścia.





M.

11 komentarzy:

  1. A proszę Cię bardzo! :) Polecam się na...zaś :P

    Madziulek, a wiesz, ze teraz Ty kusisz, pożycz mi proszę książkę p. Renatki :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. mam nadzieję że pozytywny odbiór??

      Usuń
  3. Wczoraj skończyłam czytać książkę pani Renaty. Mam ochotę na zapoznanie się z twórczością pani Tyl. Kto mi pożyczy książki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja niestety tylko pożyczone czytałam więc nie pomogę :(

      Usuń
    2. Od kogo pożyczasz? W mojej bibliotece nie ma :(

      Usuń
  4. Fajnie , fajnie ! Powiem szczerze na prawdę fajny blog ;)
    Świetnie jest:P

    Zapraszam na bloga:
    http://takeasmile16.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawa skórka bloga :D
    A książki sympatycznie brzmią - choć ja na razie nie sięgam dalej niż do Tej Michalak znowu. Na Adelę czekam. Adelo!!!!! Tęsknię!

    OdpowiedzUsuń
  6. Madziula, Ty tu nie zagaduj o książkach! Urodziny masz! Przyszłam... a tu nic do przekąszenia ani nie ma czym toastu wznieść!
    Ściskam Cię urodzinowo i nich Ci się marzenia spełniają!!! :)))

    OdpowiedzUsuń
  7. Och, Madziul, życzę Ci, żebyś wygrała w tego totka!!!

    OdpowiedzUsuń
  8. ee tam pewnie ze nie nalezy sie przejmowac zlosliwymi komentarzami,sa ludzie ktorzy widza tylka jedna strone zycia i to akurat nie te najlepsza,ja juz dawno ksiazek nie czytalam tzn nie sklamalabym, czytam jedna tzn usiluje ja czytac ;)ciezki kawalek literatury ale interesujacy, no nie ma to jak kobiety, chlop byl jest i bedzie zawsze prostolinijny ;)

    OdpowiedzUsuń