W związku z zaistniałym, jawnym ADHD robótkowym, postanowiłam podzielić na tygodnie poszczególne techniki (poza szyciem do którego siadam z doskoku jak na razie). Ostatni tydzień należał do frywolitki, której jak się okazało nie zapomniałam (jak jazdy na rowerze) mimo, iż dosyć długo nie frywoliłam.

Do zaprzęgnięcia czółenek do roboty zmotywowała mnie prośba Hilmy (kochanej pani, która mimo iż mnie nie zna, w ramach przyjaźni polsko – niemieckiej podrzuca mi co jakiś czas skarby patchworkowe). Hilma poprosiła mnie o zrobienie 10 cm czerwonej serwetki (dowolną techniką). A, że w moim przypadku jak serwetka to tylko frywolitkowa. Wprawdzie nie mają dokładnie 10 cm bo trudno było trafić ze wzorem w punkt, ale są zbliżone. Dwie powstały z floretty 10, jedna z floretty 20.

Postanowiłam ostatnio sprawdzić, czy może już mi się nazbierały zielone szmatki na następny planowany patchwork. Wiecie jak to jest z zakupoholizmem robótkowym, człowiek kupuje i kupuje i jeszcze to kupuje i czasami trzeba sprawdzić co się nazbierało.

Ten tydzień hoduję kwiatki w moim wieńcu.
M.
Piękna frywolitka :) Ja chcę w najbliższej przyszłości bliżej zaprzyjaźnić się z tą techniką :)
OdpowiedzUsuńTak sobie ,,pobiegałam "po Twojej stronie, super rzeczy wychodzą spod twoich rąk, gratuluję i zycze nowych dzieł.
OdpowiedzUsuńfrywolitka to troszkę mnie zachwyca i gigantycznie straszy. Serwetusie piękne. Niemniej czekam niecierpliwie na to zielono-fioletowe z domieszka niebieskiego.
OdpowiedzUsuńIl chiacchierino è bellissimo. Buon lavoro.
OdpowiedzUsuńW tym wypadku masz rację, co do środka serwetki pewnego pana. Muszę przyznać (niechętnie to robię), że ja supłam zupełnie tak samo jak ten pan, ale w tej serwetce też mam mały nadmiar kółeczek, może trochę mniejszy niż u Ciebie, ale jest.
OdpowiedzUsuńŚliweczki bardzo mi się podobają, bardzo bardzo ;)
Serwetki śliczne! Patrząc na dobór kolorów i wzorów narzuta zapowiada się fantastycznie. Też najbardziej lubię łączyć fiolet z zielenią:)
OdpowiedzUsuńMagda, ja mam rozdłubaną serwetę wg wzoru tego pana i ona ma coś ok 30 cm średnicy już i leży od paru lat bo mi się okrążenie zamknęło z takimi falami i bulwami że szok - a ciasno robię!! Więc doskonale rozumiem Twoje odczucia ;)
OdpowiedzUsuńKolekcja materiałów fiu fiu :D
co do frywolitek to ja specjalistka nie jestem, ale serwetki są ślicznościowe:-) ja to teraz czekam na to zielono-fioletowe co się wykluwa w Twojej główce:-D
OdpowiedzUsuńŚliczne serwetki!! Fajnie jest poczuć czółenko w ręce - po jakiejś przerwie:)
OdpowiedzUsuńCzyli znowu powrót do robótek wedle harmonogramu?
OdpowiedzUsuńSerwetki cudne!
A umiejętności patchworkowych zazdraszczam!
piękne :)
OdpowiedzUsuńFrywolitki przepiękne!!! Moim marzeniem jest umieć zrobić sobie choćby jedną taką...
OdpowiedzUsuńZielenie bardzo mi się podobają. Ciekawe, co z nich pięknego powstanie?
Halllooo... Madziula, dlaczego tu nic się nie szyje?
OdpowiedzUsuńJolcia szyje się szyje tylko wiesz jak jest - czasami pokazać nie można za szybko hihi bo tajne
OdpowiedzUsuńFrywolitkowe koronki to to, co tygryski bardzo lubią. Pomacać, pooglądać, powzdychać, samemu czasem coś porobić ;)
OdpowiedzUsuńPatchworkowe połączenie zieleni z fioletem będzie świetne, ciekawi mnie, jaki wzór wybierzesz :)
Aaa... rozumiem! Spisek [zaklejony]
OdpowiedzUsuńHoHoHo, gratulacje takich umiejętności, moja teściowa zrobiła mi ostatnio taki bieżnik na ławę do pokoju, na szydełku, z kremowych i brązowych gwiazdek, coś pięknego, ale jakie to pracochłonne, jak dla mnie rzeczy nie do wykonania. Pozdrawiam Aneta
OdpowiedzUsuń