6 czerwca 2014

... dzieje się dzieje ...

 ... o tak napieram mocy pisalniczej i obym nie zapeszyła. Czas relaksu wypełniony jest po korek i czasami nie wiem w co ręce włożyć. Ale ten odcinek zaległości poświęcony będzie Bibliotece.
Nie wiem czy obserwuje same mniejsze wersje czy ja mam zwolnione obroty w krzyżykowaniu czy mam olbrzyma i po prostu nie widać tak szybko efektów ... ale nie poddaję się o nie!! Biblioteka sprawia mi wiele radości i już nie mogę się doczekać, kiedy dojdę do bardziej kolorowych i magicznych fragmentów. Więc mam motywator i chęci nadal :)

Poniższy fragment to lekko ponad 2 strony wzoru czyli jakieś 9000 krzyżyków za mną dla zdrowia psychicznego nie będę wyliczała ile zostało do końca :)
Zdjęcia poniżej robione z różnej wysokości bo jak to bywa w tego typu kolosach inny efekt daje zdjęcie z bliska inny efekt z daleka.



No i dzisiaj po wyszyciu kilku tysięcy krzyżyków mogę też powiedzieć o nowym urządzeniu, które dostałam od Basi. 

To coś umocowuję się między udami, dzięki czemu trzyma tamborek w pionie i nie musimy angażować rąk. A zważywszy kawał materiału który wisi z boku to duże odciążenie nadgarstków. Napięcie materiału utrzymuje się na zadawalającym poziome dosyć długo, choć naciąganie nie jest zbyt przyjemne. Niestety dużą wada ustrojstwa jest to że śruby nie spełniają swojej funkcji zbyt dobrze. Pierwsza padła śruba mocująca panel mocujący przytwierdzony do "nerki" musieliśmy z mężem przykleić na amen, na razie się trzyma. Druga śruba to ta widoczna po prawej stronie, która blokuje prent z tamborkiem. I tą średnio co kilkanaście minut trzeba dokręcać bo jest śrubą drewnianą i nie trzyma dobrze ciężaru tamborka z takim kawałem materiału. Będę musiała pomyśleć nad zamontowaniem jakieś metalowej, może lepiej trzymającej. No i nie mogę mieć gołych nóg bo się skóra przykleja do lakierowanego drewna. 
Ale mmo tych kilku wadliwych drobnostek sprzęt jest świetny i mam nadzieję, że będzie m służył do końca Biblioteki. I na szczęście mam też ten kwadratowy tamborek ze stojakiem jak coś.
Na zdjęciach wyżej widać nitki z zaczepionym karteczkami:



To mój sposób na to żeby nie rozmontowywać, za każdym razem zakańczania nitki, tamborka. Bo strasznie to opóźnia pracę i wkurza. A tak od czasu do czasu zakańczam kilka i już. A czasem zdarza się że nagle, znienacka pojawi się niezauważony symbol i można taką czekającą na zakończenie nitkę wykorzystać :)

Na koniec prześliczna róża, którą dostałam od uczennicy, uchwycona w obiektywie z kropelkami wody. Zawsze chciałam zrobić takie zdjęcie i się udało. 
To dla Was moich czytelników :)


M.

21 komentarzy:

  1. Bardzo ładnie wygląda ten fragment Biblioteki. Podoba mi się sposób znakowania mulinek w obrazie., chyba skopiuje u siebie jeśli pozwolisz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. gdzieś to podpatrzyłam, korzystaj na zdrowie :)

      Usuń
  2. Biblioteka ma w sobie coś takiego,że chociaż czasem człowieka trafia od tego konfetti to z każdą setką odkrywa się nowy fragment obrazu i chce się wyszywać by móc zobaczyć co będzie dalej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. powiem szczerze - nienawidzę konfetti

      Usuń
  3. właśnie z powodu tego zakańczania mam obrotowe krosno. A obraz przecudny! Skończę sprzątanie chałupy po remoncie i ruszam galopem z Mecenasem, następnie coś do nowej kuchni, a potem biblioteka. Musowo!

    OdpowiedzUsuń
  4. Biblioteka "rośnie w siłę".Widzę,że masz strasznie wypełniony czas relaksu i dziękuję za relacje o tamborku

    OdpowiedzUsuń
  5. Biblioteka posuwa się do przodu, i o to właśnie chodzi :-) Się nie poddawaj i dalej do przodu :-) Już nie mogę się doczekać co będzie dalej :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Biblioteka rośnie, aż miło popatrzeć jak dużo przybyło od ostatniego razu. Podziwiam twoją wytrwałość.

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękne róże. Ja korzystam z q-snapów i będę sobie robić ramki metodą domową - tak, żeby i wielkość i stojak sobie dopasować. Do tamborków mam pecha, jest jeden jedyny którego używam, ten z klipsem, gdzie się nie dokręca śrubki tylko sam "wskakuje" w obręcz. Ale wolę ramki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też mnie ciągnie do krosna ale mało miejsca u mnie niestety :( q-snap mam w zapasie :)

      Usuń
  8. Pięknie!!! Miło popatrzeć na wspaniałe efekty! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. O Magdaleno :D spełniasz swe marzenia :D moze i ja kiedyś się wezmę za kolosa ;) a za bibliotekę trzymam kciuki ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Magdula, ja to Ciebie podziwiam, dziewczyna, normalnie!

    OdpowiedzUsuń
  11. Szczerze podziwiam za ogrom włożonej pracy :) Urządzenie bardzo ciekawe i na pewno przydatne przy takiej ilości materiału, myślę jednak, że wersja metalowa byłaby wytrzymalsza.

    OdpowiedzUsuń
  12. Magda, ale już dużo masz zrobione!

    OdpowiedzUsuń
  13. Coraz większy ten obrazek :) jesteś bardzo dzielna i dużo już nadziubałaś tych krzyżyków :) to prawdziwy kolos więc dużo siły i samozaparcia Madziu życzę Ci do dalszej pracy nad tym dziełem, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń